Co Pana zdaniem Grupa BNP Paribas może wnieść do dawnego Banku BGŻ?

Na pewno wiedzę w zakresie bankowości korporacyjnej. Do tej pory BGŻ zajmował się korporacjami raczej nakierowanymi na rolnictwo. To nie były wielkie międzynarodowe korporacje. Kolejnym pionem jest Consumer Finance z dużym doświadczeniem i osią- gnięciami. A poza tym oczywiście sponsoring tenisa.

Jak ocenia Pan obecną pozycję Banku BGŻ BNP Paribas na polskim rynku finansowym?

Bank ma szansę stać się jednym z pięciu, sześciu uniwersalnych banków komercyjnych w Polsce, a uważam, że po konsolidacji na naszym rynku jest miejsce właśnie na tyle banków. Tak jak mówi pierwsza bardzo zresztą udana reklama nowego Banku: to połączenie międzynarodowego doświadczenia z lokalną więzią z klientem i wiedzą o pol- skim rynku może dać bardzo dobre efekty.

Jakim bankiem Pana zdaniem będzie BGŻ BNP Paribas za 10 lat?

To zależy przede wszystkim od strategii, jaką Bank przyjmie. Nie znam jej, więc mogę powiedzieć tylko, jaki chciałbym, żeby był.

Chciałbym, żeby był to jeden z wiodących banków w naszym kraju, który zachowa tę szczególną rolę w społecznościach lokalnych, a jednocześnie będzie miał silną pozycję w dużych aglomeracjach. Połączenie tych dwóch brandów i odpowiednie ich wykorzy- stanie może przynieść bardzo dobre efekty.

Trzeba przy tym zawsze pamiętać, że o obliczu instytucji finansowych zawsze decydują ludzie, czyli to, kto stoi na czele firmy i jak nią zarządza. Oczywiście akcjonariusze mają wpływ, ale głównie na elementy strategiczne natomiast na co dzień o obliczu banku, lojalności klientów i ich satysfakcji decydują pracownicy i zarząd.

Jakie nietypowe, śmieszne sytuacje pamięta Pan z czasów swojej prezesury w BGŻ?

Przypominam sobie pierwszą konwencję, którą zorganizowaliśmy w 2005 r. w Rajgro- dzie zaraz po prywatyzacji Banku. Zebraliśmy tam około 500 menedżerów z całego kraju. Wygłosiłem płomienną mowę na temat nowej strategii. Potem w trakcie kolacji zabrał głos członek Rady Nadzorczej, Harry de Roo. Chcąc zobrazować, jakie znaczenie ma strategia dla rozwoju Banku, najpierw włożył marynarkę kolegi, który miał zdecydo- wanie mniejszy rozmiar, a potem własną, wygodną i odpowiednio obszerniejszą. Zrobił to bardzo obrazowo i dowcipnie, toteż spotkał się z dużym aplauzem kolegów.

165H I S T O R I A B G Ż